premiery

Rozmowy z artystami

Postautor: tequila175 » 2010-12-17, 14:45

Obrazek

Zapraszamy do lektury obszernego wywiadu z Eldo, który został przeprowadzony przy okazji koncertu artysty w Opolu. Sprawdźcie co Leszek miał do powiedzenia w zadymionym hotelowym pokoju na temat „podboju” listy OLIS, rynku fonograficznego, digitalizacji muzyki, nowej fali polskich raperów, występu na Superjedynkach, czy też planowanego rozpoczęcia działalności pisarskiej. Prócz tego macie okazję poznać kilka interesujących faktów dotyczących ostatniej, jak i nadchodzącej płyty, projektu Parias oraz reedycji kultowych „Świateł miasta”.

Trasa koncertowa promująca „Zapiski z 1001 nocy” trwa. Jakie jest przyjęcie Twojego materiału na żywo? Jesteś zadowolony z przebiegu tej trasy? Najlepszy koncert? Szczególne wydarzenie, które być może utkwiło Ci w pamięci?

Jestem bardzo zadowolony. Jutro w Krakowie gramy przykładowo 2 koncerty, niech chociażby to świadczy o tym, jaka jest ta trasa. Jest naprawdę bardzo fajnie. Mam wydarzenie, które nie utkwiło mi w pamięci, bo mi ową pamięć wyzerowało, różnie się dzieje na trasie (śmiech). Odnośnie koncertów, nie chciałbym nikogo wyróżniać.

Z ostatnią solową płytą udało Ci się zadebiutować na szczycie listy OLIS, później również przez bardzo długi czas okupowałeś czołowe miejsca tejże listy. Spodziewałeś się takiego sukcesu wychodząc do ludzi z tak ambitnie brzmiącą muzyką?

Sprzedałem do tej pory 18 tys. płyt w kraju liczącym 40 mln mieszkańców. Bądźmy obiektywni, to jest żadne osiągnięcie, a ta ilość jest wręcz śmieszna…

Decyzja o przyznaniu złota została już oficjalnie upubliczniona?

Nie robimy z tego sensacji. Ludzie w Polsce potrafią robić sensację z tego, że sprzedali 7,5 tys. podwójnej płyty, bo wielu słuchaczy nie wie o tym, że taka ilość wystarcza do osiągnięcia w Polsce statusu złota. Nie mam potrzeby stwarzanie wokół siebie atmosfery sztucznego sukcesu, na zasadzie: „Wow! Sprzedałem 15 tys.!” Stary, jak już mówiłem w Polsce mieszka 40 mln ludzi. Zespół Maanam w 1982 roku sprzedał 2,5 mln egzemplarzy swojej płyty. Ilość 18 tys. to powinien być błąd statystyczny.

Nie zdecydujesz się w takim razie przyznać sobie tego wyróżnienia?

Teraz wszyscy sami przyznają sobie złote płyty, zwłaszcza raperzy. Jest to dość śmieszne, bo to Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych (ZaiKS) powinien o tym decydować. Jeżeli ktoś ma ochotę to robić, ma do tego uprawnienia i chęci – nie mam nic przeciwko. Ja działam po oficjalnej linii.

Sytuacja jest rzeczywiście aż tak tragiczna?

Uważam, że nie ma rynku muzycznego. Jeżeliby spojrzeć na wyniki sprzedaży autorskich płyt w tym roku i nie mówię tu o składankach typu „RMF Maxxx”, to jestem na drugim lub trzecim miejscu. Brodka sprzedała mniej, Dąbrowska trochę więcej… Jestem jednym z najlepszych, jednak nie ma to żadnego znaczenia. W Stanach Zjednoczonych, które mają 270 mln ludzi złoto przyznają za 500 tys. Nie wiem czy wszyscy zdają sobie z tego sprawę, jednak niedługo złote płyty będzie można dostać za sprzedaż dzwonków, w przeliczniku 10:1 (15 tys. płyt lub 150 tys. plików w formacie mp3, dopuszczalne jest sumowanie – przyp. M.J.). Goście z Kalwi & Remi, którzy sprzedają 1,5 mln dzwonków dostaną platynę, choć zapewne nie znaleźliby nabywców na 10 egzemplarzy swojej płyty… Czyli idąc tym tokiem słynna żaba, która była modna parę lat temu i wszyscy mieli ją na dzwonkach również powinna dostać złotą płytę. Sam widzisz jakie rynek rodzi nam absurdy.

Jesteś przeciwnikiem digitalizacji nośników muzyki?

Jestem przeciwnikiem tego, żeby ludzie zamieniali jakość na mp3. Rozumiem, że niektórzy nie są nietoperzami i nie potrzebują słyszeć dźwięku, tylko żeby im dudniło w uszach. Ja taki nie jestem. Skłaniam się ku tej starej metodzie. Rozumiem jednak ludzi, którzy kupują płyty, słuchają ich z komputera i mają do tego dobry sprzęt. Ja przykładowo nie chcę słuchać muzyki na głośnikach komputerowych, nie czuję basu… Mam 31 lat, startowałem w innym miejscu. Gdybym startował w momencie, w którym są telefony komórkowe, mp3 i Bóg wie co jeszcze, to być może miałbym inne podejście. Gdy miałem tyle lat co Ty, kupiłem sobie pierwszy komputer (śmiech). Pochodzimy niejako z innych czasów, przyzwyczailiśmy się do innych rzeczy. Przykładowo siostrzenica Pelsona, będąc jeszcze małym kajtkiem umie robić na komputerze takie rzeczy, że wielu informatyków nie dałoby rady. Najważniejsza nagroda w świecie matematycznym przyznawana jest matematykom do 30 roku życia. Później uważa się, że taka osoba już nic nie wymyśli. Dla Was te wszystkie elektroniczne rzeczy są naturalną formą. Dla mnie to było coś, czego musiałem się uczyć. Mam na szczęście tyle lat, że bez problemu jestem w stanie to opanować i za tym nadążać. Wiem jednak, że ludzie, którzy zaczynają wcześniej szybko staną się lepsi.

Tak też będzie w wypadku nowej fali polskich raperów?

Zaczynałem rapować w wieku 18 lat, pierwsze teksty pisałem na przełomie 94/95, rapu słucham od 1993 roku. Miałem wtedy lat 14. Uważam, że najlepszy MC w Polsce będzie pochodził właśnie z generacji tych młodych, którzy zaczną słuchać rapu w wieku lat pięciu, choćby przez starszego brata. Jak już mówiłem zaczynałem interesować się rapem w wieku około 14 lat, stając się pełnoletni dopiero zaczynałem wiedzieć o co w tym tak naprawdę chodzi. Teraz 11 letni dzieciak przy pomocy dobrego nauczyciela, który pokaże mu ten świat w odpowiedni sposób jest w stanie wiedzieć wszystko. Dlatego też uważam, że najlepsi raperzy w tym momencie to właśnie małolaty, którymi w porównaniu do mnie są VNM czy też W.E.N.A. Oni mają takie skille, że zjadają weteranów. Szczególnie jaram się ostatnio Weną.

Obrazek

„Rap ma się dobrze na podwórkach” – wypowiedziałeś te słowa w czasach, gdy wielu wróżyło gatunkowi kryzys. Wnioskuję, że patrząc na rozwój rodzimej sceny jesteś optymistą?

Rozwój sceny? Nie. Bardzo pozytywnie zapatruję się na to czym jest i czym będzie rap. W pewnym momencie ludziom nudzi się noszenie butów w rozmiarze 44, a nie odpowiednim dla siebie, to tak samo jak zakładanie w myśl mody koszuli o rozmiarze M, również nie adekwatnym do rzeczywistego stanu rzeczy. Tak samo jest w rzeczywistości. Jeżeli słuchasz muzyki tylko do tańczenia i w pewnym momencie zaczynasz zadawać sobie w związku z tym pytania, a nie masz u boku kogoś kompetentnego – Twoja liczba źródeł jest ograniczona. Gdy miałem 14 czy 15 lat znałem język angielski dzięki rodzicom, a co za tym idzie rozumiałem kawałki, których słuchałem. Jest wiele tekstów, z którymi ludzie się utożsamiają w poszczególnych stadiach swojego życia. Miałem tak niedawno chociażby przy odsłuchu solowego kawałka Pezeta, pochodzącego z ostatniej płyty w duecie z Małolatem, który to kawałek swoją drogą uważam za najlepszy. W pewnym momencie musi wrócić moda na to, żeby słuchać muzyki, która ci coś powie. Rap jest z założenia muzyką bardzo autentyczną, nie robi się jej ot tak. Nie mam też nic przeciwko rapowi robionemu tylko po to, żeby był. Z rapem łatwo się identyfikować, a zarazem łatwo go robić. Żeby zostać raperem czy też gitarzystą w gruncie rzeczy niewiele trzeba, liczy się wyobraźnia. Wyrosła w Polsce fajna nowa generacja małolatów, którzy dobrze wiedzą o co chodzi. Z drugiej strony jednak ta generacja nie interesuje się rapem czy też hip-hopem ogólnikowo. Jara ich często tylko polski rap, który wcale w polskim hip-hopie nie jest najlepszy. Warto się czasami przyjrzeć polskim b-boy’s, b-girls czy też rodzimym writerom. Jeżeli się jest hip-hopowcem, trzeba się tym hip-hopem interesować. Bariera językowa już nie istnieje, bo jeżeli ktoś ma 20 lat w 2010 roku i nie zna angielskiego to jest bez ręki. Ludzie powinni odrabiać swoją lekcję.

Skąd ludzie mają czerpać wiedzę na temat rapu, skoro pisma branżowe nie istnieją a w mediach jest on praktycznie nieobecny?

Też nie widziałem wszystkiego w wieku 18 lat, jednak gdy miałem 25 Internet był już powszechnie dostępny. Kwestia polega na wpisywaniu poszczególnych słów w Google’ach, które są dziś praktycznie kluczem do wszystkiego. Internet dał ludziom możliwość tego, żeby stać się bohaterem lub debilem wieczoru w sekundę. Z drugiej strony dał nam możliwość, żeby znaleźć wszystko. Nie mogłem kiedyś oglądać klipów, które jestem w stanie zobaczyć teraz. Nie było programów, w których to leciało. YouTube to nie wynalazek XX wieku. Powstał w 2005 roku. Ostatni odcinek „Yo! MTV Raps” emitowany w amerykańskiej telewizji przypada jakoś na lata 97/98. Prawie 7 lat trzeba było czekać na pojawienie się możliwości ponownego oglądania tych teledysków. Swoją drogą możecie poszukać tego ostatniego odcinka na sieci, piękna sprawa. Całość jest podzielona na dwie sekwencje po 10 min, w których freestyle’ują min. Redman, Chubb Rock, Craig Mack czy też bodajże KRS-One. Niestety właśnie wtedy idea zaczęła w Ameryce umierać.

Umierać?

Na dzień dzisiejszy sytuacja rapu w Stanach to jakiś koszmar. Szczyty okupuje Lil Wayne, a prawdziwy rap sprzedaje się w 2,5 tys. nakładach. Gdy płyta Slaughterhouse sprzedaje się dziś w 90 tys. nakładzie ogłasza się wielki sukces. Dilated Peoples, które jest ogromną gwiazdą w Europie, w Stanach sprzedało 400 tys. swojej najlepszej płyty „Neighbourhood Watch” i to w 2003 roku, kiedy wszystko tam jeszcze jako tako hulało. Nie jest dobrze.

Jako jeden z nielicznych polskich raperów wydajesz jeszcze w dużej wytwórni, podczas gdy większość Twoich kolegów ze sceny wydaje się sama. Czujesz się komfortowo nie musząc martwić się o wszelakie kwestie promocyjne?

To wbrew pozorom nie jest duża wytwórnia, można pod względem wielkości porównać ją do Asfalt Records, choć owszem wydają więcej rzeczy. My Music jednak w żaden sposób nie zalicza się do majorsów, nie ma nawet 10 procent siły przebicia w porównaniu do nich. W tej firmie pracuje około 10 osób. Przykładowo w Universal Music Polska pracuje zapewne około 200 ludzi, a i tak mogę się mylić co do tej ilości na plus. MTV Polska również zatrudnia kilkudziesięciu pracowników…

Łatwo Ci zatem znaleźć wspólny język z ludźmi pochodzącymi niejako z innego muzycznego świata?

Muzyka jest jedna. Jestem w stanie dogadać się z gościem z zespołu Boys, jeżeli jest w porządku facetem, a że nie jest, więc się z nim nie muszę dogadywać (śmiech). Nie dogadam się z Dorotą Rabczewską, bo nie mam o czym z nią rozmawiać. Mogę za to znaleźć wspólny język z Gawlińskim, który jest bardzo przyzwoitym człowiekiem. Bardzo cieszę się z tego, że scena, jak i niektórzy muzycy otworzyli się na to, że raperzy to też są twórcy. Mogę dziś o sobie powiedzieć, że jestem muzykiem i nikt nie ma prawa się ze mnie śmiać. Dlaczego wokalista zespołu rockowego mógł w przeszłości określać się mianem muzyka, a raper już nie? Przecież oni często nawet nie śpiewają swoich tekstów. Mamy 2010 rok, rap istnieje od ponad trzydziestu lat, a w Polsce w końcu paru ludzi zrozumiało, że nie jesteśmy idiotami. Ewolucja czasami trwa długo...

Obrazek

„Zapiski z 1001 nocy” brzmią jak swego rodzaju synteza tego, co było zawarte na Twoich wszystkich powszednich solowych płytach. Jest to tylko moje subiektywne wrażenie czy też zamierzone i w pełni świadome podsumowanie twórczości?

Ta płyta powstawała w dziwnym okresie. Inspiracją do jej zrobienia były niesamowicie pozytywne rzeczy, a pisana była w momencie gdy wszystko rozpierdoliło się na kawałki, dlatego też jest tak różnorodna. W trakcie procesu twórczego zdałem sobie sprawę, że od dawna nie pisałem poważnych tekstów. Na „27” i „Nie pytaj o nią” w zasadzie ślizgałem się po niektórych tematach, a tego chciałem w tym wypadku uniknąć i zrobić coś więcej. Z kolei 2 dni temu, oglądając najnowszy teledysk Eminema wymyśliłem dokładnie co chcę zrobić na nowej płycie. Nie wiem kiedy się takowa ukaże, wszystko zależy od tego ile czasu pochłonie nam sfinalizowanie projektu Parias. Mam jednak już koncepcję kolejnego krążka. Ten biały chudzielec, który ledwo wydostał się z heroiny i jest teraz na odwyku zrobił niesamowitą płytę. Pod względem lirycznym to jest jakaś bajka. Chciałbym kiedyś zbliżyć się do takiego poziomu. Nie chodzi mi o flow, ponieważ Eminem zjada 99 procent raperów na świecie i nie jestem nawet w promilu tak dobry jak on. Jeżeli chodzi o lirykę i sposób pisania gramy jednak w tej samej lidze, w podobny sposób podchodzimy do tematu. Czasem słuchając Mos Defa stawiam sobie pytanie, co tak naprawdę jest niezwykłego w Jego tekstach lub też momentami o co w ogóle tam chodzi? Liryczni raperzy w Stanach często popełniają większą grafomanię niż L.U.C. w Polsce. Cieszy mnie to, że mam w sobie jeszcze energię, którą mogę wkurwić paru małolatów wbijających się na rynek i udowodnić im, że ten emeryt jeszcze trochę potrafi. Bardzo mi z tego powodu miło. To nie jest przecież tak, że ja mam wszystko za darmo. Gdybym nagrał słabą płytę, bez dobrych numerów, nie sprzedałbym jej 18 tys., nie pojechałbym na koncert gdziekolwiek w Polskę mając pewność tego, że sala będzie tam pełna. Nie mam problemu z własnym poczuciem wartości. Mam jednak bardzo duży dystans do tego co robię. „Zapiski” to dla mnie bardzo ważna płyta, ale z drugiej stronie już przeszłość. Nadal żyję nią bardzo mocno, chociażby na koncertach, których przez kwestie zdrowotne nie mogę jeszcze grać w taki sposób, w jaki chciałbym to robić… Powoli jednak skupiam już swoją uwagę właśnie nad Pariasem.

We wkładce wyczytałem, że współautorem polografii jest Diox, jak widać nie tylko dobry raper ale także i utalentowany grafik. To zbieg okoliczności, że jeden z przekładów Koranu wydany jest praktycznie w takiej samej szacie graficznej?

Okładka stanowi odniesienie do książek wydawanych przez Państwowy Instytut Wydawniczy. Mam przykładowo „Iliadę” i „Odyseję” właśnie w takim wydaniu. Tłumaczenie Koranu przez pana Bielawskiego jest w gruncie rzeczy złym tłumaczeniem. Nie sięgałem świadomie po bezpośrednie skojarzenia z czymś takim jak Koran, to byłoby strasznie egoistyczne i chamskie z mojej strony.

Również miejsca, w których powstawały poszczególne numery zasługują na uwagę. Położenie, w którym się znajdujesz ma wpływ na to jak i o czym piszesz?

Znajdując się w jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi, z błękitnym oceanem i białą plażą, nad głową latają helikoptery Apache, bo w pobliżu jest baza Marines, jest ciepło, a do tego towarzyszy Ci ktoś, kogo kochasz, to jest to najbardziej sprzyjający moment na pisanie w życiu. Wtedy piszesz inaczej niż przykładowo w sytuacji, w której uświadamiasz sobie, że twoje życie się rozkurwiło, 30 min wcześniej ktoś umarł, a ty wracasz do domu i w 20 min piszesz singiel na płytę…

Tak powstało „Pożycz mi płuca”?

Dokładnie tak powstał ten kawałek. Bardzo szybko go napisałem, w zasadzie od jednego słowa… Kiedyś pokażę ludziom jak wyglądają moje teksty, tam prawie nie ma skreśleń. Gdy siadam do pierwszego zdania to stawiam kropkę przy ostatnim. Nie piszę tekstów po kawałku. Potrafię nie pisać 2 miesiące, po czym jednej nocy może ich postać 6 czy nawet 7. Nie mam z tym problemu. Wypluwam je literka po literce. Działam jak zepsuta małpa.

Jesteś autorem scenariusza do swojego klipu, a już jakiś czas temu mówiłeś, że przymierzasz się do wydania czegoś na papierze. Zdradzisz jakieś konkrety?


Ostatnio już dwa wydawnictwa się do mnie w tej sprawie odzywają. Nie jestem jeszcze póki co gotów na taki krok, myślę jednak, że na jesień przyszłego roku już coś się ukaże. Chciałem zdążyć z tym jeszcze za życia pewnych osób, niestety się trochę spóźniłem, dlatego teraz w sumie się już nie spieszę. Z drugiej strony chciałbym jak najszybciej to wydać, by móc zająć się tym już na poważnie. Nie ukrywam, że nie wyobrażam sobie siebie mającego 55 lat i skaczącego po scenie, jak chociażby Big Daddy Kane. Gdy skończę to czterdzieści parę lat to być może będę robił trochę inny rodzaj muzyki, albo też będę chciał już zajmować się już tylko samym pisaniem lub filmami. Nie neguję oczywiście u innych możliwości i chęci robienia rapu nawet po sześćdziesiątce. Jeżeli KRS-One będzie to chciał robić chodząc o balkoniku, spoko. Ja siebie wtedy już w tej roli nie wyobrażam.

Obrazek

Kilka miesięcy temu miałeś okazję również gościć w Opolu. Chodzi mi o Twój występ na Superjedynkach. Nie miałeś oporów by pokazać się na tej imprezie? Z jednej strony nawijasz, że media nałożyły „ban na rap”. Chciałbyś przyczynić się te tego by został on zdjęty?

Jeśli przez 10 tygodni w roku moja płyta jest w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się albumów, do tego przez 5 tygodni na pierwszym miejscu, to w sumie jest to 1/5 roku. W takim wypadku śmiem domagać się takich możliwości promocyjnych w mediach, jakie ma baba, która pokazała dupę i nagrała do tego jeden kawałek. Chcę takiej samej promocji, jaką mają Ci nagrywający 1 singiel i występujący w „Tańcu z Gwiazdami”. Nie wymagam tego całego szumu, jaki wokół nich sztucznie wytwarzają media. Nigdy nie odmówię występu na festiwalu w ogólnopolskiej telewizji, do tego emitowanego w okresie telewizyjnego prime time’u. Przecież nie zostałem tam zaproszony, bo miałem hit z blondynką w refrenie czy też zrobiłem coś, na punkcie czego oszalały wszystkie dzieciaki w Polsce. Wychodzę tam z totalnie lirycznym kawałkiem, gdzie przez 3 minuty bez przerwy rapuję i pakuję w nich taką treść, że ci ludzie nie do końca wiedzą, jak mają się do tego ustosunkować. Ich reakcje to dla mnie mistrzostwo świata. Wsadzam kij w mrowisko i udowadniam, że można osiągnąć takie rzeczy i być tym, kim się jest, bez wchodzenia w konszachty ze światem „plastikowo-różowym”. Im więcej osób się z tego powodu na mnie wkurzy, tym bardziej będę zadowolony.

Jaka była atmosfera między Tobą a TDF’em przed występem? Pulsowała w Was żyłka przyjacielskiej rywalizacji? Finalnie wyglądało to trochę tak, jakbyś występował sam przeciwko całej armii Wielkie Joł (śmiech).

Okazało się, że rap może mieć różne twarze. Wiesz, czterech kolesi razem z Pjusem, który nie słyszy, a oni mu pomagają. One MC and one DJ, two turntalbes, and the MIC czy też postać fajnego show w wykonaniu ludzi z WJ. TDF fajnie powiedział, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy zwycięzcami. Mi osobiście cholernie zależało, żeby Pjus dostał nagrodę. To wyróżnienie mocno podbudowałoby Jego i ludzi z Nim współpracujących. Generalnie już samo „Elo Opole” wypowiedziane na początku przez prowadzącą brzmiało idiotycznie. Na samym wstępie chciałem ją za to opieprzyć i przy okazji powiedzieć, że przede mną powinno być 1000 innych polskich zespołów, które w równym stopniu zasługiwały na występ na tym festiwalu. Zostaliśmy tam zaproszeni tylko dlatego, że ludzie z telewizji raczyli zauważyć, że polskie rapowe płyty sprzedają się w ilości porównywalnej lub nawet większej od kreowanych przez nich „gwiazdek”. To nie jest tak, że my nagle stanowimy dla nich wartość. Sięgnęli po prostu po ludzi, których się w kraju słucha. Nie wiem przykładowo ile płyt sprzedał zespół Volver, jednak myślę, że śmiało mogę z nimi rywalizować. Również w kwestii frekwencji na koncertach mogę powalczyć z większością z nich. Jest wielu wykonawców mających hity telewizyjne, a w rzeczywistości niepotrafiących sprzedać koncertu nawet nie na 600, a na 200 osób. Mam się z czego cieszyć. Rap wrócił w wielkim stylu. Jestem ogromnym zwycięzcą tego roku, jednak również w przeszłości wiele osób, w tym również ja pracowaliśmy na to, żeby byli i grali tacy ludzie jak Eldoka, Chada, Pih, TDF, Fokus itd. Nigdy nie byłem człowiekiem, który próbował łączyć ludzi i być kolegą wszystkich. Zawsze będę jednak fanem tego, żeby scena w znaczeniu metaforycznym osiągała sukcesy jako jedność, bo kiedy inny raper osiąga sukces, to ja mu nie zazdroszczę. Jaram się tym. To jest taki sam ktoś jak ja.

Miałeś ostatnimi czasy okazję udzielić się gościnnie w dwóch numerach w konwencji posse cuts, które były w pewnym sensie przełomowe dla sceny. Mówię o „I żeby było normalnie” i „Bez granic”. Co sądzisz o tego typu inicjatywach? Z wieloma artystami miałeś okazję spotkać się na tracku po raz pierwszy. Jeszcze kilka lat temu nie spodziewałbym się Ciebie usłyszeć w takich kolaboracjach…

Wszyscy jesteśmy już stare chłopy (śmiech). Do kieszeni schowaliśmy swoje ambicjonalne podejście do wielu rzeczy. W momencie, w którym ludzie mogą ze sobą usiąść przy stole i porozmawiać, okazuje się, że mają w gruncie rzeczy wiele wspólnego. Te kawałki powstały w doskonałym momencie. Pokazaliśmy, że nie ma co zaogniać atmosfery, tylko trzeba pracować nad swoim, każdy ma swoją działkę.

Beef jest skończony?

Nie uważam, żeby beef był skończony, bo my ze sobą nie rozmawialiśmy. Ludzie podzielili się na 2 obozy, a to jest najgorsze co się może stać. Nie ma żadnych obozów, jest rap. Jesteśmy wszyscy w tej samej betoniarce. Scena musi zdać sobie z tego sprawę. Między nami nie powinno być żadnej rywalizacji, w Polsce rap powinien rywalizować tylko i wyłącznie z całą resztą.

Noon ostatnio zaprzeczył plotkom, jakoby to on stał na przeszkodzie ku reedycji kultowych już „Świateł miasta”, stwierdził, że wręcz proponował Ci ową reedycję, którą nie wyraziłeś zainteresowania. To prawda? Dlaczego nie chcesz dać ponownie tej płyty ludziom?

W zespole Grammatik nigdy nie byliśmy demokratyczni i zawsze, jeżeli ktoś się na coś nie zgadzał, to tego nie robiliśmy. Owszem, nie wyrażam zgody na reedycję „Świateł miasta”, nie chcę więcej o tej płycie rozmawiać. Ostatnio Andrzej Cała robił ze mną wywiad dotyczący dziesięciolecia tego albumu. Uważam, że jest to duch przeszłości, który wyłazi za mną z szafy i to niestety nie ja go wywołuję. Ta płyta powstała ponad 10 lat temu. Jeżeli ktoś nie ma oryginału, to w tym wypadku odsyłam na rapidshare.com. Mnie ta płyta zupełnie już nie obchodzi. Owszem, jestem z niej dumny, zrobiliśmy ją w pięknym okresie, zajebiście się nam przy niej pracowało. Teraz jest jednak 2010 rok i nie chcę już słyszeć o płycie, którą zrobiłem 10 lat temu. Nie życzę sobie tej reedycji. Wchodząc na allegro czuję się przez chwilę jak Mick Jagger kiedy widzę, że moja płyta kosztuje tam 1000 zł.

Przejdźmy może do przyszłości i tego, co ma się wydarzyć. Pod koniec lipca miałem przyjemność przeprowadzać wywiad z chłopakami z Molesty i oczywiście poruszyliśmy temat projektu Parias. Pelson powiedział mi wtedy, że nagraliście poważny kręgosłup, który został odrzucony. Co na dzień dzisiejszy dzieje się z tym projektem?

Kończymy, mamy już niewiele kawałków do dogrania. Nic więcej nie mogę ci o niej powiedzieć. Robimy całkowitą blokadę informacyjną. Gdy będziemy mieli matkę w ręku to zaczniemy o niej mówić. Co do premiery, nie umiem się określić. Aktualnie w naszym studiu jest remont, ja przez ponad 2 miesiące nie nagrywałem ze względów zdrowotnych. Rzeczy się czasami komplikują. W tym roku nie ma po co już jej wydawać. Wolimy poważnie podejść do tematu i zrobić tę płytę najlepiej jak potrafimy, a nie tylko po to, żeby ją wydać. To jest najprostsze w naszym położeniu.

Ostatnie słowo dla naszych czytelników?

Kupujcie polskie rap płyty… nawet jeżeli słuchacie ich w mp3. Dziękuję.



Rozmawiał: Mateusz Jędrzejewicz
Zdjęcia: Evelina Czechowska, Mateusz Jędrzejewicz


Kod: Zaznacz cały
http://rapduma.pl/readarticle.php?article_id=114
witaj w królestwie rzeczy nieracjonalnych,
w odrzuconym scenariuszu dla kanału Romantica

Awatar użytkownika
Przyjaciel
Przyjaciel
 
Posty: 3119
Rejestracja: 2010-06-02, 17:54
Lokalizacja: WWA

Postautor: Hekt-X » 2010-12-17, 15:50

No spoko wywiad, ogólnie, ale...

tequila175 pisze:Jesteś przeciwnikiem digitalizacji nośników muzyki?


W całym akapicie nieco irytuje mnie to, że już robi z siebie niewiadomo jak starego dziadka, 31 lat to wg. psychologii granica między wczesną a środkową dorosłoscią, a na tzw. kryzys wieku średniego jeszcze sobie trochę poczeka, więc no...

tequila175 pisze:Dlatego też uważam, że najlepsi raperzy w tym momencie to właśnie małolaty, którymi w porównaniu do mnie są VNM czy też W.E.N.A. Oni mają takie skille, że zjadają weteranów.


Wreszcie kurwa trzeźwo myślący człowiek, który widzi, że 20 lat na scenie nie determinuje skillsów.

tequila175 pisze:Na dzień dzisiejszy sytuacja rapu w Stanach to jakiś koszmar. Szczyty okupuje Lil Wayne, a prawdziwy rap sprzedaje się w 2,5 tys. nakładach.


Nie no, ale 'pancz' z Lil' Wayne'em mógłby sobie darować... Ciekaw jestem czy w wywiadach z 2005 też o nim wspominał gdy Tha Carter II był na szczytach... Nie sądzę.

tequila175 pisze:Z kolei 2 dni temu, oglądając najnowszy teledysk Eminema wymyśliłem dokładnie co chcę zrobić na nowej płycie.


Heh, czyli może jednak bedzie singiel z Dodą ? Nie no joke, ale w sumie jestem ciekaw na czym ta inspiracja ma polegać.
Top Weekly Artists
Obrazek
WE JUGGALOS !!!

Awatar użytkownika
100%
100%
 
Posty: 2849
Rejestracja: 2010-03-22, 10:14
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Spk » 2010-12-17, 15:54

Hekt-X pisze:Nie no, ale 'pancz' z Lil' Wayne'em mógłby sobie darować.

Jak dla mnie to dobrze się wypowiedział i nie dla tego,że nie lubię Lil' Wayna tylko dla tego, że nie boi się mówić tego co myśli, uważa tak i w dupie ma to co inni powiedzą.
Spk

 

Postautor: Hekt-X » 2010-12-17, 15:58

No dobra, mówi co myśli, ale nawidoczniej wcześniej nie pomyślał co mówi, bo stwierdzenie, że Wayne nie robi tzw. "prawdziwego rapu" jest z dupy wyjęte, aczkolwiek możliwe jeśli usłyszało się w życiu może kilka jego tracków i co gorsza jeszcze tych autotune'owych... Z resztą w temacie o Weezy'm było to już poruszane...
Top Weekly Artists
Obrazek
WE JUGGALOS !!!

Awatar użytkownika
100%
100%
 
Posty: 2849
Rejestracja: 2010-03-22, 10:14
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Spk » 2010-12-17, 16:01

Tak wiem czytałem, sam osobiście nie mam nic do Lil' Wayne, ale każdy ma swoje zdanie i niech Eldo sobie gada co chce...
Spk

 

Postautor: Ziencio » 2010-12-18, 14:24

Chyba nikt nie zwrócił na najważniejsze:
Noon ostatnio zaprzeczył plotkom, jakoby to on stał na przeszkodzie ku reedycji kultowych już „Świateł miasta”, stwierdził, że wręcz proponował Ci ową reedycję, którą nie wyraziłeś zainteresowania. To prawda? Dlaczego nie chcesz dać ponownie tej płyty ludziom?

W zespole Grammatik nigdy nie byliśmy demokratyczni i zawsze, jeżeli ktoś się na coś nie zgadzał, to tego nie robiliśmy. Owszem, nie wyrażam zgody na reedycję „Świateł miasta”, nie chcę więcej o tej płycie rozmawiać. Ostatnio Andrzej Cała robił ze mną wywiad dotyczący dziesięciolecia tego albumu. Uważam, że jest to duch przeszłości, który wyłazi za mną z szafy i to niestety nie ja go wywołuję. Ta płyta powstała ponad 10 lat temu. Jeżeli ktoś nie ma oryginału, to w tym wypadku odsyłam na rapidshare.com. Mnie ta płyta zupełnie już nie obchodzi. Owszem, jestem z niej dumny, zrobiliśmy ją w pięknym okresie, zajebiście się nam przy niej pracowało. Teraz jest jednak 2010 rok i nie chcę już słyszeć o płycie, którą zrobiłem 10 lat temu. Nie życzę sobie tej reedycji. Wchodząc na allegro czuję się przez chwilę jak Mick Jagger kiedy widzę, że moja płyta kosztuje tam 1000 zł.

Trochę bije tu hipokryzja - kilka miesięcy wcześniej mówił, że planuje reedycję, vinyl Świateł Miasta, a teraz nagle zmienił zdanie? Coś tu jest nie tak...
"Teenage riot in a public station
Gonna fight and tear it up in a hypernation for you"

Awatar użytkownika
Prekursor
Prekursor
 
Posty: 930
Rejestracja: 2008-07-05, 19:16
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Gondolier » 2010-12-18, 15:32

W całym akapicie nieco irytuje mnie to, że już robi z siebie niewiadomo jak starego dziadka, 31 lat to wg. psychologii granica między wczesną a środkową dorosłoscią, a na tzw. kryzys wieku średniego jeszcze sobie trochę poczeka, więc no...


Przecież on żartuje ;) w trackach sam nazywa siebie młodym chłopakiem i elementem młodzieży. "Miks starca i dziecka..."

Ogółem czekam na wszystko z niecierpliwością.
Obrazek

Awatar użytkownika
Moderator
Moderator
 
Posty: 667
Rejestracja: 2010-07-28, 23:08
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Joint3r » 2010-12-18, 18:45

Trochę bije tu hipokryzja - kilka miesięcy wcześniej mówił, że planuje reedycję, vinyl Świateł Miasta, a teraz nagle zmienił zdanie? Coś tu jest nie tak...


zmiana zdania/planów nazywa się od teraz hipokryzją ? ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
50%
50%
 
Posty: 499
Rejestracja: 2010-02-07, 19:38
Lokalizacja: Mein Block

Postautor: Ziencio » 2010-12-18, 20:34

Nie, ale po co były zatem te wielkie zapewnienia Leszka w sprawie reedycji, że Noon nie pozwala na to, a teraz jak wiadomo, że Mikołaj tak naprawdę nic takiego nie mówił i jest za ponownym wydaniem, to Eldo mówi nie i chuj? Tego nie rozumiem.
"Teenage riot in a public station
Gonna fight and tear it up in a hypernation for you"

Awatar użytkownika
Prekursor
Prekursor
 
Posty: 930
Rejestracja: 2008-07-05, 19:16
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Joint3r » 2010-12-18, 21:14

Nie, ale po co były zatem te wielkie zapewnienia Leszka w sprawie reedycji,


Czy ja wiem, czy to były takie wielkie zapewnienia? Chłopaki pewnie po prostu się nie dogadali, ale to ich wewnętrzne sprawy więc ja tam w to ingerować nie będę, oczywiście był bym ciekawy reedycji, ale tak naprawdę to nigdy się jej nie spodziewałem.
Obrazek

Awatar użytkownika
50%
50%
 
Posty: 499
Rejestracja: 2010-02-07, 19:38
Lokalizacja: Mein Block

Postautor: mar89 » 2010-12-18, 21:27

w kwestii reedycji podbijam Ziencia, że jest to dość "krzywa" akcja ze strony Leszka. Cieszą słowa którcyh tematem VNM i W.E.N.A. choćby z tego względu, że jestem fanem obu tych panów i w pełni zgadzam się z opinią Leszka. Poza tym wywiad napewno ciekawy, warty lektury

Awatar użytkownika
60%
60%
 
Posty: 649
Rejestracja: 2010-01-25, 22:23
Lokalizacja: Wyspy dziewicze

Postautor: Mazgaj » 2010-12-21, 22:50

Zajebiście mi się spodobał ten wywiad jak czytałem. Eldo mówi mądrze (Choć co do paru zdań mogę się nie zgodzić).
Tylko takt trochę dziwne, że Eldo się wypowiada o VNMie i Wenie jak o małolatach, a różnica między nimi to jakieś 5 lat... No ale wiem, różnią dużo stażem w rapie.
qwertyuiopasdfghjklzxcvbnm

80%
80%
 
Posty: 1438
Rejestracja: 2010-01-12, 21:29

Postautor: mateja » 2010-12-21, 23:11

Mateusz Mateja 19 grudzień o 15:51
Pozwole sobie przytoczyc cyctat

"Na dzień dzisiejszy sytuacja rapu w Stanach to jakiś koszmar. Szczyty okupuje Lil Wayne, a prawdziwy rap sprzedaje się w 2,5 tys. nakładach. Gdy płyta Slaughterhouse sprzedaje się dziś w 90 tys. nakładzie ogłasza się wielki sukces. "

Jak definiuje Pan pojęcie "prawdziwy rap"? Dlaczego koszmarem jest, że szczyty sprzedazy okupuje lil wayne ? Może zacznijmy od tego. Rownież nie rozumiem tego, że wiekszość zatwardziałych fanów złotej ery ocenia lil wayne`a jedynie po usłyszeniu komercyjnych singli które można usłyszeć w radiu itd.


Leszek Kazmierczak 19 grudzień o 16:21 Zgłoś
jesli uwazasz ze lil wayne jest tradycyjnym raperem promujacym tradycyjne raperskie wartosci to masz takie prawo, ja uwazam inaczej, i nie chodzi mi o jego komercyjne hity, ale i jego tworczosc poza tym co pokazuje tv, znam jego plyty i wybacz ale dla mnie nie ma to nic wspolnego z tym co rozumiem jako dobry rap
trudno
mam inne zdanie

Mateusz Mateja 19 grudzień o 16:42
Oczywiście, że nie uważam że jest tradycjonalistą. Tradycjonalistami możemy nazwać raperów/producentów którzy do dzisiaj opierają się na ideach stworzonych w latach 90 i patentach np ATCQ, masta ace, krsa, całe boot camp, q tip, pete rock czy choćby primo itd. W prawdzie również jestem fanem truskulowych brzmień, ale uważam, że rap lil wayne`a jest niekiedy bardzo oryginalny i wykraczający poza powszechnie przyjęte granice. Daje mi muzyke która mnie zaciekawiła. Oczywiscie każdy ma swoje zdanie ale nie każdy potrafi to wykazać. :)


Leszek Kazmierczak 19 grudzień o 16:45 Zgłoś
wiec nie bede analizowal na poczekaniu tworczosci wayna, skrocilem mysl i moim zdaniem to ze edog i masta ace tam niewielu zna a wizziego wszyscy to koszmar i bedac tam miesiac przygladalem sie temu jak to funkcjonuje dosc uwaznie, rozmowy z rass kassem czy wildchildem rowniez wiele mi daly do myslenia




Fragment rozmowy z Eldo na facebooku.
poppa notha pill right na na na smoke anotha bowl right na na na na

Awatar użytkownika
Prekursor
Prekursor
 
Posty: 3033
Rejestracja: 2009-07-07, 12:12
Lokalizacja: Bogota

Postautor: eMwu » 2010-12-22, 21:24

Już ja widze jak on zna Wayne'a płyty. >.<
U wanna live my lifestyle...

20%
20%
 
Posty: 94
Rejestracja: 2009-10-17, 20:54
Lokalizacja: Olsztyn

Postautor: Muslim_Soldier » 2010-12-22, 21:35

Już ja widze jak on zna Wayne'a płyty. >.<

A po co truskul ma znać płyty Wayne'a? Inspiracj tam raczej nie znajdzie. Na pewno ocenia po kilku usłyszanych chujowych kawałkach, ja też jak znajdę mnóstwo gównianych tracków u jakiegoś artysty na początek to nie szukam dalej perełek.
No i znów twoja strata, bo dla mnie to komplement
Być różnym od was stary, zaraz się zarumienię
[/center]

Awatar użytkownika
100%
100%
 
Posty: 2295
Rejestracja: 2009-12-04, 20:56
Lokalizacja: Czerwona Planeta

Następna

Wróć do Wywiady