premiery

Dyskusja o wszystkim, co mieści się pod pojęciem Polski Rap

Postautor: ice-k » 2013-04-09, 23:38

To wejście na pętlę niedługo poznają wszyscy
w tym mieście, bo pewne jest, że pokażę skills'y.
Na werble dam pełne, jadu pancze i linijki
natrętnie, aż pęknie ci bania od tej wiksy.
100 linijek szaleństwa to dopiero przedsmak,
nadchodzi nowy Mesjasz, pokażę na co mnie stać.
To rap dla tych kumatych a poza tym jebać resztę
spisali mnie na straty ale im pokażę jeszcze.
Wreszcie nieźle mogę dać im po pysku
w każdym wersie rozliczę się z nimi jak fiskus.
Mam tu małą listę w kogo trzeba pierdolnąć
opadną jak liście, gdy uderzę w nich 100 hit combo.
Ciepli chłopcy co dla sportu łykają nasienie
w spodniach tak obcisłych, że mogłyby im mierzyć ciśnienie.
Wanna be raperzy, którzy chcą tu podpisywać czeki
ciągle są w podziemiu, bo ich tracki to kopalnia beki.
Na hipsterskie ścierwo od zawsze tutaj pluję
kubkiem ze starbucksa zadaję im rany kute.
W sumie wszystkich mam w dupie, jaram się tylko sobą
chyba przydałby mi się tu jakiś dobry proktolog.
A to dopiero prolog moich hymnów nienawiści,
rapu prorok, będę zmorą waszą, na pohybel wszystkim.
Wygram ten wyścig bez otarcia potu ze skroni,
choć mógłbym się nawet cofnąć i tak nikt mnie nie dogoni.
I nie potrzebuję broni daj mi długopis i kartkę
a tanie słowa zmienię w zdania, które są coś warte.
Mednes, choć to Kraków nie Sparta
sam wiesz, że kaftanów dla wariatów tu nie starcza.
Walka o każdy oddech ziomek
jakbyś pogrzebany żywcem leżał w ogródku za domem.
Odwracanie się plecami już nikogo tu nie dziwi
niektórzy fałsz i obłudę mogą wpisać sobie w CV.
Chociaż wydaje mi się, że w tym świecie pełnym kłamstwa
często najgłupszym wyborem okazuje się prawda.
To prawda, nie lubię tej nagiej suki
miała nas wyzwolić, a teraz każdy może ją kupić.
Jutro i tak okaże się fałszem, wiec to bez znaczenia
zresztą coraz więcej osób nie ma nic do powiedzenia.
I choć do nich nie należę, to też często milczę kumasz,
bo po chuj mam mówić, skoro tylko udajesz ze słuchasz.
Poczekaj dam ci szczere wersy zaraz
chciałbym być jak Goro, mógłbym pisać 4 teksty naraz.
A ty każdym byś się jarał i wiesz ze to prawda bracie
daj mi temat i miej pewność, że odnajdę się w temacie.
Liryczne kung fu, znów tu multum panczy,
twój trud, na chuj tu, ból czuj, umrzyj, zgaśnij.
Jesteś beznadziejny wiem, że zjem cie na bitach
nie żywię nadziei, niech ta kurwa zdycha.
Wchodzę w (?) pizdo lepiej idź stad szybko
nim zawisną ci co myślą, że mogą wszystko.
Zajmij się umieraniem i zostaw mi wersy,
mój zeszyt na rymy to notatnik śmierci.
Na piersi długopis zwisa mi z szyi dziś,
bo dla ciebie stanie się tym, czym dla Jezusa krzyż.
Poznaj narko-rap, zły brat bliźniak łapie za stery,
poczujesz się jakbyś wrzucił kwasa wielkości A4.
Niezapomniana faza przed oczami gwiazdy,
odpływasz jakbyś wciągnął naraz wiadro szałwii.
5 minut poza światem, lecz czas tu nie gra roli
miej pewność, że powrót do rzeczywistości zaboli.
Nie pierdol o sentymentach, bo dzisiaj zginiesz kminisz,
we własnych ekskrementach, przećpany jak River Phoenix.
Teraz mnie wini a mówiłem taki będzie finish
leży na podłodze, ślini się, reszta czeka już w linii.
Wiesz chyba już nie myślisz, że cię tu ocali zbawca,
zabiję cię niechybnie, nie chybię jak Ali Ağca.
Nie każdy jest gotowy, żeby wysłuchać tych słów,
wywlekam brudy z ciemnych zakamarków umysłu.
Jebią mnie twoje paranoje i ruszam z nagonką,
płoną mi dłonie i fireballe rzucam jak Songo.
Bolą mnie skronie no to zdejmuję maskę jak Skorpion,
spalam cię żywcem i zjadam, byłeś tylko przekąską.
Nie mam zamiaru zgrywać tu wybawiciela rapu,
chcę tylko swoje chore rozkminy przekazywać światu.
W kraju, gdzie co drugi daje tanią pożywkę dla mas
czuję się renegatem jak Lorezno Lamas.
Ale chuj z tym nie chcę walczyć z tym gównem,
będę robił swoje dopóki nie wyląduję w trumnie.
Do tego czasu mam zamiar tam wpędzać innych MC,
więc niech zagryzają zęby i zaciskają pięści.
I tak będę najlepszy, ambicja mnie rozpierdala,
mogę nie jeść i nie pić, lecz pozwól mi to pokazać.
Skłamałbym mówiąc, że tylko po cichu na to liczę
to nie rap do szuflady, puszczam gówno na ulicę.
Mów mi Timothy Mcveigh, przez sposób w jaki działam,
typ znikąd wchodzi i od kopa wszystko rozpierdala.
Dam wam hardcore, bragga i storytellingi
jak w jednym ciele Vinnie Paz, K-rino i Slick Rick
Połącze flow Rugged'a z siłą Freddie'go Foxx'a
i zgarnę debiut roku jak La Coka Nostra.
Potem nagle ogłoszę zakończenie kariery
i jak Eis odejdę niepokonany ze sceny.
Scenariusz równie piękny co kurwa nierealny
ale chuj z tym i tak będę składał te panczlajny.
Te 100 wersów to sposób na powiedzenie wam siema,
wejście z buta w grę bez zbędnego pierdolenia.
Bo w tym mieście wielu MC, ale niewielu dobrych,
ci, którzy próbują zmienić to, łapią ode mnie propsy.
Szukaj mnie na projektach, pierdol w Empiku półki
i zapamiętaj ziomek, Kraków jeszcze rozkurwi.

Eripe


Wchodzę razem z ekipą na bazę, drogi donikąd
prowadzą, gdy incognito chcesz iść za każdym razem sam.
To nie wzięło się znikąd, ej, rozkmiń fazę, błądząc jak Cogito,
mam na uwadze, tych których znam.
Choć mijają dni to wiem, że sobie poradzę wśród ikon,
gdzie nie dbasz o byt, a samotność to dziwny stan,
oczy jak Nikon rejestrują te chwile z kliką,
dałbym wszystko tym typom, bo to najlepsi, jakich mam.

PeeRZeT

Nie by się żalić na kartkę lub chwalić , ze pali się trawkę
albo ją spalić jak naftę, iść się nawalić na after
zabrali z majkiem adapter poszli na najbe na parter
gdzie fajne i ładne i cały kartel nuci nasz antem
pije aż zaśpiewam altem, wal ten dżin jak nie jesteś autem
albo śpij i powtarzaj w myślach mantrę,
to za dawne dni, gdy trzymałem gardę
i rymy miałem marne, dziś potwierdzam tę markę
to jak wbić w łeb wiertarkę
poradzę sobie z tym barkiem , tym barkiem
ktoś przysnął obudzimy go czystą z tymbarkiem
rap jest moja wizą, dobra , moją dewizą: 'do dna'
wielki jak bizon kombajn, kolejny epizod łotra
jak H to de Izzo gram, bo ulice patrzą
ci co robią chłam tu widzę warczą, zagryzę ich na czczo
nie myśl o jutrze ciesz się aż złapią cię skurcze wiedz, że
to ma być grubsze cięższe tłustsze i większe.

PeeRZeT

Dałem Oxona niby na serio, bo podobała mi się ta wielokrotność, ale temat jest o najlepszej zwrocie, więc edytuję...
Ostatnio zmieniony 2013-12-18, 15:36 przez ice-k, łącznie zmieniany 2 razy
Lil bow wow the size of a mini teck,
we riddin around with guns the size of 50 cent

Awatar użytkownika
50%
50%
 
Posty: 423
Rejestracja: 2012-02-03, 18:59
Lokalizacja: Wielkopolska

Postautor: Kazarr » 2013-04-10, 00:14

serio ten oxon?

Awatar użytkownika
70%
70%
 
Posty: 972
Rejestracja: 2009-11-29, 03:13
Lokalizacja: WWA

Postautor: loco15 » 2013-06-07, 20:52

Po cogito ergo sum został nam już chyba tylko trzeci trzon,
Nawet własne dzieci rodzą w nas niewolników pędu do pełnych kont.
Chcemy zmienić coś, system trzyma nas na smyczy krótkiej,
Na siatkówce mamy seks, złotówkę - źle zdefiniowany sukces.
Nieświadomi się śmieją, ale szkorbut puka do ich próżnych szczęk.
Nazwą to science fiction i patrzą jakby mówił do nich Lem,
Kiedy Bilderberg każe im kupić tlen, a nie tylko chleb,
Zrozumieją czyj to chlew, koryta błysną dnem.
Czipować nas jak bydło? Modyfikować żywność?
Gdy media o tym milczą, wolą dupę Paris Hilton.
Nikt tu nie ma jaj by krzyknąć, kiedy niszczą naszą przyszłość,
Kiedy rząd podrabia głosy lepiej niż Pablo Francisco.
O Apokalipso! Nadejdź! bo mam dość globalnej wioski,
Zanim ten świat zawiśnie na krawacie z Wall Street.
Niewygodni to będziemy jak się spełnią słowa Herona,
Bo... tej rewolucji nie zobaczysz w telewizorach.
Wygrałem

Awatar użytkownika
50%
50%
 
Posty: 281
Rejestracja: 2010-04-19, 18:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Big Sun » 2013-10-19, 12:41

Jeśli chodzi o najlepiej zarapowaną zwrotkę w polskim rapie. Enson:

2:50
Obrazek
They say, they want heaven
They say, they want God
I say, I have heaven
I say, I am God

Awatar użytkownika
Prekursor
Prekursor
 
Posty: 4035
Rejestracja: 2009-04-14, 17:29
Lokalizacja: Mizerów, Śląskie

Postautor: Fudzi » 2013-12-17, 22:29

Mi tam najbardziej podoba sie pierwsza zwrotka Libera w Skarby :D i mysle ze będzie jedną z lepszych :)

Tak to się kręci: pobudka, marsz do robót,
Akordy, nadgodziny! Bez ZUSu, bez wolnych sobót!
Zamknięty obwód, w różnym wieku chłopów!
Opór! Budowlanka – obóz Robocup’ów!
Połowa bez rokowań! Na dachach zabudowań,
Chcą coś zaplanować, chcę coś wyprostować!
Zobacz z rusztowań szczytu, nie widać drogi do profitu!
Bez sprytu! Nie widać rent, nie widać emerytur
Na tym rysunku – zero szacunku, zero ubezpieczeń!
Wypłaty cięte jak skretche, jak głowy ścięte mieczem!
Anorektyczna kieszeń, stos wyrzeczeń,
Bez urlopów i wycieczek!
Ospali! Ich praca nie pozwala pospać!
Eliminowani! Los nierówno rozdał!
Niektórzy nie są zdolni by wziąć duży rozmach!
Niektórzy nie chcą wiedzieć! Zamiast leżeć stanąć można w pionie!
A ci co mają chęci, ich szansa tonie!
Stworzeni żeby żyć w ogonie! Gryząc kromkę chleba gdzieś w wagonie!
Popadając w agonię! Pogoda dla bogaczy nie jest po ich stronie!
Ale nie wszyscy! Nie każdy tutaj wystygł, chociaż
Gaża statysty nie wystarcza na żywot zajebisty!
Bywa chłodno, zmarzną dłonie, ale nie zamarznie godność.
"Grab your glocks when you see 2Pac
Call the cops when you see 2Pac"

Awatar użytkownika
10%
10%
 
Posty: 57
Rejestracja: 2013-05-31, 18:45
Lokalizacja: Kraków

Postautor: AWOL » 2013-12-17, 23:33

Obrazek
Players get the paper if their game is tight
And if you want some pussy that's for you to decide
But as long as you ain't simpin' then you doin' it right
Cuz together they go hand-n-hand

Obrazek

Awatar użytkownika
Przyjaciel
Przyjaciel
 
Posty: 1912
Rejestracja: 2009-08-07, 12:08
Lokalizacja: klasztor, komnata 22

Postautor: Fudzi » 2013-12-18, 08:12

co te obrazki znacza
"Grab your glocks when you see 2Pac
Call the cops when you see 2Pac"

Awatar użytkownika
10%
10%
 
Posty: 57
Rejestracja: 2013-05-31, 18:45
Lokalizacja: Kraków


Poprzednia

Wróć do Polski Rap