premiery

Postautor: BZL » 2010-10-04, 23:23

Obrazek


Tracklista:
01. Intro
02. Zaalarmuj
03. Dziś w moim mieście feat. Grizzulah
04. Jestem sam
05. Nagapiłem się feat. Małpa
06. Gdzie byśmy dziś byli
07. Koka feat. VNM
08. Co by to zmieniło feat. Molesta Evenement, Grizzulah
09. Dopamina
10. Hip-Hop robi dla mnie ft. Fabri Fibra
11. Tak łatwo było
12. Odkąd ostatnio gadaliśmy ft. Diox / HIFI Banda
13. Chciałbym uciec stąd - outro

Czas na bliższe spotkanie z braćmi Kaplińskimi.

Krążek "Dziś W Moim Mieście" zapowiadany był już przeszło dwa lata temu. Właśnie wtedy pojawiły się pierwsze pogłoski o tym, jakoby Pezet przygotowywał wspólną płytę z bratem. Jak się niedługo potem okazało - to prawda - i coś takiego faktycznie powstaje.

Wspólny projekt Pezeta i Małolata był w tym roku nazywany "najbardziej oczekiwaną premierą jesieni". Ze względu na to, że na rodzimym rynku nie mamy co miesięcznej dawki kilkunastu (czasem ciężko o kilka) albumów, możliwe, że i faktycznie tak było. Tak czy inaczej, na dzień lub dwa przed premierą krążek zostaje umieszczony na oficjalnym koncie myspace Pezeta. Od razu nabito kilkadziesiąt tysięcy odtworzeń i... no właśnie. Zaczęło się.

Z tego co sam zdołałem zaobserwować (i zaznaczam, że odnosi się to głównie do środowiska, w którym się obracam) płyta nie została przyjęta dobrze. Mówiąc wprost - została przyjęta źle. "Pezet użył autotune'a", "beznadziejne bity", "rozczarowanie roku", takie i podobne opinie kilkakrotnie obiły mi się o uszy, zanim sam zebrałem się i sprawdziłem krążek. Dość długo nie mogłem sam dotrzeć, jakie tak naprawdę emocje wzbudza we mnie ta płyta. Ale wobec tekstów, które docierały do mnie przed sprawdzeniem powiem jedno - bullshit.

Pierwsze podejście do "Dziś W Moim Mieście" było ciężkie. Po pierwsze przez uprzedzające opinie wokół, po drugie przez zasłyszany wcześniej singiel (o identycznej nazwie jak płyta) który nie spodobał mi się zbytnio, po trzecie przez fragment "Nagapiłem się" z HHK, który w wersji koncertowej też średnio przypadł mi do gustu. Włączając "play" byłem zatem tak źle nastawiony do płyty jak to tylko możliwe, będąc już w zasadzie na początku pewien, że czeka mnie niemal godzina dennego rapu w wykonaniu, bądź co bądź, jednego z najlepszych raperów w kraju (mowa oczywiście o Pezecie).

Wrong.

Intro nie zachwyca, nie powala na kolana, ale nie jest też najgorszym, jakie miałem okazje słyszeć. Po prostu jest. Jak przeciętne intro.
Pierwszy kawałek "Zaalarmuj" od początku wprowadza w klimat płyty. Jest mocno zakrapiany elektroniką bit, rozpoczyna Małolat. Nie jest źle, ale będzie miał na tej płycie lepsze wersy. Podoba mi się refren sklejony z cut'ów - ładnie, ładnie. Czas na pierwsze wejście Pezeta. Nie ma może jakiegoś konkretnego pierdolnięcia, ale jednak jedzie lepiej od brata. No i końcówka zwrotki bardzo adekwatna do tego, co chcieli tym trackiem uzyskać. Pierwszy numer przeszedł - nie było tak tragicznie.

Czas na tytułowe "Dziś W Moim Mieście", które jak wspomniałem wyżej, słyszałem już wcześniej jako singiel. I kompletnie mi się nie spodobało. Nie wiem natomiast, czy to przez poprzedzenie go intro i kawałkiem "Zaalarmuj" - tym razem nie wydał mi się wcale taki zły. Pezet jedzie luźno, bez fajerwerków, Małolat również nie wspina się na wyżyny. Grizzulah w refrenie wypada... swojo. Taki styl śpiewania się lubi albo nie. Ja raczej nie lubię.

"Jestem sam" to kolejny utwór, numer 4. Tutaj już robi się ciekawiej - Małolat bawi się flow, przyspiesza, jego tekst jest także lepszy niż poprzednio. Refren w wykonaniu Pezeta przypomina mi lekko czasy "Muzyki Poważnej" sam nie wiem dlaczego. Tutaj po raz pierwszy (już w zwrotce) słychać lekką modyfikację głosu Pawła. Ale nie przeszkadza mi to, prawdę mówiąc. Mam wrażenie, że pasuje. Generalnie, kawałek wypada bardzo na plus, postarali się i z tracka na track czuję, że będzie lepiej.

Utwór z Małpą. No i, co tu dużo mówić - rozjebał. O ile wersja koncertowa niezbyt przypadła mi do gustu, o tyle ta z płyty gniecie bardzo mocno. Świetny podkład (swoją drogą - odróżniający się dosyć na tle pozostałych), dobre zwrotki całej trójki raperów (w czym GENIALNE wejście Małpy). Kawałek bardzo treściwy, kolejny refren sklejony z cut'ów, co mi osobiście bardzo się podoba. Mamy refleksje. Na to czekałem.

Szósty track. Początek, zarówno bit jak i nawijka Pezeta przypomina mi klimatem "Noc i Dzień". Tekst podchodzący pod storytelling, kolejny świetny refren. Powrót do elektronicznego bitu. Obaj bracia radzą sobie wyśmienicie (u Małolata jest nieco więcej emocji).

"Koka" z gościnnym udziałem VNM'a to pierwszy "czarny" punkt na liście. O ile podkład jest w porządku, to zwrotka Pezeta kompletnie mi się nie podoba - jest chyba najbanalniejsza z całej płyty. Również refren nie zachwyca. VNM swoją zwrotką trochę podciąga ten kawałek w górę - wchodzi z fantastycznym flow. Małolat, w podobie do brata, nie zachwyca. Już wiem, że ten track będę skippował.

Wspólne dzieło z Molestą, na to czekałem. Pelson zaczyna prosto, ale jest w tym pewnego rodzaju magia, zaczyna mi się podobać. Ponownie w refrenie Grizzulah, jednak w "Co by to zmieniło" wypada lepiej niż w utworze kilka pozycji wyżej. Małolat zaczyna nieźle, kończy nieźle. Pezet znów nieco wyżej poziomem od brata, już tutaj mogę stwierdzić, że z formy nie wyszedł. Ale potem pojawia się coś, na co, jak się okazało - czekałem przez większość tracka. WŁODI. Nie wiem na czym dokładnie polega fenomen jego zwrotki, ale wejście w bit, głos, sposób w jaki rapuje swoją szesnastkę przyprawia mnie o dreszcze. Zakończenie jego występu jest fantastyczne, kolejny raz ciarki na plecach. Naprawdę przewijałem to po kilka razy. Ma siłę. No i na końcu Vienio. Przyznam się, że ani razu nie dosłuchałem jego zwrotki do końca. Po prostu mnie odrzuca tutaj.

"Dopamina" jak się okaże, to jeden z moich ulubionych kawałków na płycie. Mimo pewnego szoku, bo bit jest wyjątkowo nowatorski, okazuje się, że... wkręca się. Naprawdę. Pezet znowu bawi się flow, bawi się autotune'm a mi znowu się to podoba. Refren średni na jeża, ale zarówno zwrotkę Pezeta jak i Małolata oceniam dobrze (po raz kolejny tego pierwszego jednak stawiam nieco wyżej) co w połączeniu z oryginalnym bitem naprawdę daje dobry kawałek.

"Hip Hop Robi Dla Mnie" z początku kojarzy mi się z płomieniowym "WWA". Występ Fabri Fibry niespecjalnie mi się podoba, Małolat w porządku, Pezet znów lepiej. Refren...cóż, fajny i niefajny jednocześnie. Wkurzają mnie początkowe wersy włoskiego rapera, ale generalnie reszta ujdzie.

Kolejny track to kontynuacja bitów w klimacie elektroczniczno-newschool'owym. Generalnie track jak najbardziej mi się spodobał, choć nie wybija się niczym specjalnym na tle płyty jako całości.

Numer dwanaście przykuł moją uwagę już na początku. "Odkąd ostatnio gadaliśmy" z udziałem Diox'a to też utwór, który stawiam w czołówce płyty. Między innymi przez świetnie sklejony refren, który naprawdę mi podszedł. Zarówno gospodarze jak i Diox popisali się bardzo dobrymi wersami, Pezet po raz kolejny ujawnia zamiłowanie do zabawy zarówno głosem jak i flow, co moim zdaniem, wypada bardzo dobrze.

Outro płyty, czyli "Chciałbym Uciec Stąd" to solowy popis Pezeta. Bit, podobnie jak "Nagapiłem się" odróżnia się od pozostałej części płyty, ale przez pryzmat całokształtu kawałka wcale nie wypada źle, wręcz przeciwnie. Otrzymujemy solidny kawałek Pezeta w tekście, jego przemyśleń i refleksji podsumowujących całość.

"Dziś W Moim Mieście" to płyta smutna. Zdecydowanie smutna, a jeżeli ktoś nie dostrzega w niej smutku to powinien prawdopodobnie posłuchać jej jeszcze kilka razy. Jednocześnie, Pezet pokazał, że można zrobić dwie niesamowicie różne od siebie płyty w nie tak sporym odstępie czasu. I choć "Muzyka Emocjonalna" i tegoroczny krążek z bratem różnią się od siebie pod niemal każdym aspektem, element, który je łączy to właśnie smutek.

Nie zgodzę się także z nikim, kto powie "to już było". Nie, tego nie było, ale bardzo się cieszę, że jest. Pezet z Małolatem wnieśli trochę świeżości i zajawki a jednocześnie podjęli się refleksji i próby rozliczenia z przeszłością. Sporo wątków nawiązuje do ich wcześniejszego życia, do alkoholu, kobiet, kokainy i kryminalnej przeszłości Małolata. Pomimo swoje "mainstream'owej" otoczki, krążek jest nadzwyczaj osobisty i ukazanie części siebie w taki sposób jak najbardziej do mnie przemówiło.

Podsumowując - Pezet z Małolatem zrobili kawał dobrej roboty. Pokazali, że schematy nie zawsze należy powielać, wręcz przeciwnie - powstała płyta, która łączy ze w świetny sposób treść i mocne, przesycone elektroniką podkłady. Nawet autotune nie wypadł źle. Dla braci Kaplińskich zatem, wielka piątka.

Źródło:
Kod: Zaznacz cały
http://bzl0.blogspot.com/
Ostatnio zmieniony 2010-11-24, 00:13 przez BZL, łącznie zmieniany 3 razy

Awatar użytkownika
80%
80%
 
Posty: 1389
Rejestracja: 2009-12-24, 23:26
Lokalizacja: znienacka

Postautor: Matus » 2010-10-05, 15:49

Zgadzam się, dobra płytka. Pezet mówił w jednym z wywiadów, że ten projekt będzie czymś nowym i powinna zaskoczyć słuchaczy - miał racje.
Klimat krążka naprawdę ciekawy, wiele nowych, elektronicznych dźwięków. Pod względem bitów to już nie "Muzyka poważna", lecz bardziej new school. Rzeczywiście płyta zaskoczyła świeżością i nowoczesnością. Występują złożone, skomplikowane, ale zarazem ciekawe schematy rytmiczne bitów. Nie ma się co dziwić w końcu płyta jest zrobiona bardziej w stylu new school. Chociaż są również kawałki w stylu true, np. "Nagapiłem się".
Jeśli chodzi o zwroty Pezeta i Małolata... Pezet wg mnie nie zszedł poniżej swojego poziomu. Nadal świetne flow, bardzo dobre rymy, podwójne i nie tylko. ;)
Przekaz... Na pewno dojrzały, przemyślane wersy człowieka, który patrzy na życie z dorosłego punktu widzenia. Coś jak w "Muzyce poważnej".
Małolat...Fakt odstaje trochę od Pezeta, ale wg mnie jest dobry. Dobre wersy, flow i nie ma między Ich skilsami jakiejś przepaści.
Podoba mi się, że na płycie poruszane są tematy refleksyjne, ale również braga i nie tylko. Ciekawa mieszanka.
Poza tym świetni goście na feat'ach.
" To tylko mój Hip-Hop umie pojąć to wszystko..."

10%
10%
 
Posty: 44
Rejestracja: 2010-09-13, 14:54
Lokalizacja: Legnica

Postautor: Big Sun » 2010-10-05, 16:04

DO tej płyty trzeba czasu. Początkowo się w ogóle nie wkręciłem i chciałem nawet do niej już nie wracać. Jednak z czasem wkręcać się zacząłem niemiłosiernie. Szczególnie bliski znów stał mi się Pezet. Jego głos, jego teksty. Tą płytą wskoczył do mojego top3 polskich MC jak nic. Małolat równie dobrze, choć z czasem troszkę jest monotonny, ale nie mam zastrzeżeń. Bity takie jak lubie. Kalobracja jak najbardziej na plus.
Obrazek
They say, they want heaven
They say, they want God
I say, I have heaven
I say, I am God

Awatar użytkownika
Prekursor
Prekursor
 
Posty: 4035
Rejestracja: 2009-04-14, 17:29
Lokalizacja: Mizerów, Śląskie

Postautor: Matus » 2010-10-05, 18:34

Fakt płyta nie jest łatwa w odbiorze, ale to świadczy o tym, że są to dobrzy artyści i mieli to na celu. "Muzyka emocjonalna" również była inna, trudniejsza, osobista, ale w innej sferze - każdy wie jakiej. Pezet jest jednym z moich ulubionych raperów na polskiej scenie i może dlatego też inaczej patrzę na tę płytę. Jednak też zgadzam się z Tobą, ponieważ do prostych to ten materiał nie należy hehe.
" To tylko mój Hip-Hop umie pojąć to wszystko..."

10%
10%
 
Posty: 44
Rejestracja: 2010-09-13, 14:54
Lokalizacja: Legnica

Postautor: remu » 2010-10-06, 20:06

Moją opinię wyraziłem już w temacie w "Polskich Newsach", ale skoro już powstała recenzja do tego materiału, to i mnie tutaj nie może zabraknąć. Zacznę może bardzo ogólnie - otóż dla mnie płyta jest bardzo mizerna. Wiele sobie po niej obiecywałem, uwielbiam Pezeta z pierwszych trzech płyt, niestety potem zalicza niesamowity regres pod względem flow, emocji, tonacji głosu i wielu innych aspektów, które odrzucają mnie bardzo od przesłuchania z zapałem jego zwrotek. Małolat jak Małolat, nigdy się nim nie jarałem i nie jaram - dla mnie średniak. Na album zostali zaproszeni niesamowici goście - Małpa(na kawałek z nim najbardziej czekałem), Molesta, VNM - to są Ci, którzy podjarali mnie na czekanie na album. Zapał ostygł, gdy usłyszałem premierowy kawałek. Ten Grizullah to jest dla mnie dno, totalnie do mnie nie trafia, wręcz irytuje mnie jego głos i styl. Więc po premierowym kawałku czekałem na album z mniejszym zapałem i chyba dobrze, bo mniejsze rozczarowanie mnie spotkało. Pierwsze co mnie odrzuca od albumu, to Małolat, który jak już mówiłem jest średni i nic nadzwyczajnego sobą nie prezentuje, jego brat Pezet, nowy Pezet mnie odrzuca - powody wymieniłem wyżej. Materiał pod względem treści nie prezentuje nic nadzwyaczjnego, nie ma tam ani super metafor, czy pięknych, refleksyjnych kawałków, albo mega punchy. Nie ma nic, po prostu taka lepianka wręcz z niczego. Kolejną sprawą są bity, których nigdy nie lubiłem. Ta elektronika brzmi tak dziwnie, że po prostu nie mogę znieść tego dźwięku. Proszę mi nie wmawiać, że jestem hejterem, bo nie lubię elektronicznych beatów, po prostu ich nie lubię, bo mi się nie podobają, o wiele bardziej wolę beaty true schoolowe. Następną rzeczą, która mnie odrzuca to efekt auto-tune, czy tam voocoder. Bodajże pojawia się on w dwóch kawałkach. Tak nie nawidzę tego komputerowego modelowania głosu, że po prostu jak to słyszę, to album jest niestety dla mnie przekreślony na całej linii. Jednakże przesłuchałem album dwa razy i niczym nie zaskakuje. Pezet zaliczył ogromny regres, Małolat średniak, teksty ze strony głównych autorów mało ambitne, oklepane. Jedyną wartością, która ratuje ten album przed kataklizmem są goście. Naprawdę Małpa spisał się niesamowicie, z resztą tego się po nim spodziewałem. VNM pojechał dobrze, choć powiem szczerze, że za nim i za jego flow nie przepadam, to tutaj wypadł bardzo fajnie. Kawałek z Molestą bardzo fajny, ale bez fajerwerków. Zgadzam się co do opini z Włodim - artysta ten zaliczył bardzo duży progres, zauważyłem już to od pierwszego kawałku Parias, czyli dissu na Peję. Jego głos jest taki autentyczny, taki prawdziwy, wypełniony prawdziwymy, przekonującymy emocjami, że słucha się go świetnie i z wielką chęcią czekam na kolejne jego produkcje, a szczególnie na Parias. Najlepszym kawałkiem na płycie jest: "Nagapiłem Się", potem stawiam kawałek z Molestą i VNM. Reszta jest dla mnie mizerna, nieraz podchodząca pod średnią. Dodam jeszcze, że pracując nad albumem dwa lata dać taki materiał, z taką ilością tracków to wstyd. Album oceniam na kiepski.
Obrazek

Awatar użytkownika
80%
80%
 
Posty: 1290
Rejestracja: 2009-08-23, 13:58
Lokalizacja: Łochowo

Postautor: Matus » 2010-10-07, 22:57

Zgadzam się z Tobą. Pierwsze trzy płyty Pezeta były zupełnie inne od dwóch pozostałych. Jednak jeśli chodzi o Jego najnowszą płytkę z Małolatem to powiem tak...
Głos hmmm. zależy co masz na myśli, bo niestety, ale jeśli chodzi o barwę naszego głosu to nie mamy na nią wpływu. Możemy jedynie ćwiczyć nasze struny aby głos był bardziej wyćwiczony, profesjonalny, ale nie oszukujmy się... coś takiego robią wokaliści, którzy śpiewają, a nie melorecytują. ;) Także barwa głosu jest jaka jest i nie można winić kogoś za to jaki ma głos,bo nie miał na to wpływu. Ale wiem, że nie o to Ci chodziło, bo wyczytałem w Twoim poście, że uwielbiasz Pezeta więc, co za tym idzie, widzisz pewne różnice.

Wydaje mi się, że do tej płyty trzeba się jednak też przyzwyczaić albo po prostu lubić nowoczesne, new school'owe dźwięki. Ja też wolę true school mówiąc na marginesie. Pezet mówił, że ta płyta poszła w kierunku "nowego" rapu. Dlaczego ? nie wiem, może miał taką zajawkę tłumacząc najprościej. Z jednej strony dobrze, że próbuje czegoś nowego i świeżego, bo dzięki temu się rozwija.

Fakt refleksyjnych, jeśli chodzi o oryginalność, kawałków to tam niema, chociaż wg mnie dobre kawałki są z Molestą i Małpą. To już true school :hyhy: :hyhy:
Też mi się nie podoba zastosowanie przez Pezeta efektu nałożonego na wokal. Osobiście to wolę naturalność.

Powiem szczerze, że jeśli chodzi o flow Pezeta to zawsze miałem słabość, ale muszę przeanalizować dla siebie Jego płyty pod tym względem.

Małolat... wg mnie ok. Ma flow, bo nie można powiedzieć, że nie ma. Ogólnie rewelki nie ma, ale i tak jest bardzo ok wg mnie.

Grizli... Ja Go lubię i lubię jego flow oraz głos, chociaż wokal czy mi się podoba, czy nie to akurat indywidualna sprawa każdego z Nas.
Jednak jeśli chodzi o promo to Grizli jakoś mi sie nie spodobał.

Pezet niepotrzebnie tak przyśpiesza z flow i robi dziwne przejścia i to mi nie podeszło, ale może On próbował eksperymentować.
" To tylko mój Hip-Hop umie pojąć to wszystko..."

10%
10%
 
Posty: 44
Rejestracja: 2010-09-13, 14:54
Lokalizacja: Legnica

Postautor: BZL » 2010-10-08, 06:05

Matus pisze:Pezet mówił, że ta płyta poszła w kierunku "nowego" rapu. Dlaczego ? nie wiem, może miał taką zajawkę tłumacząc najprościej.


Dokładnie tak. Zwłaszcza, że Pezet w wywiadzie zapowiedział, że nowy Płomień będzie już stricte "hiphopowy" i bardziej w starym stylu.

Awatar użytkownika
80%
80%
 
Posty: 1389
Rejestracja: 2009-12-24, 23:26
Lokalizacja: znienacka

Postautor: remu » 2010-10-08, 06:34

Matus, z tym głosem, to chodziło mi o jego siłę. Pezet nie wkłada głosu w emocji. Kiedyś miał taką zajebistą agresywną nawijkę, która wgniatała w fotel, a teraz? Ciężko dosłuchać te monotonne rapowanie do końca, bo nie ma już tego blasku.
Obrazek

Awatar użytkownika
80%
80%
 
Posty: 1290
Rejestracja: 2009-08-23, 13:58
Lokalizacja: Łochowo

Postautor: Radon » 2010-10-10, 13:15

Mi się album podobał, sprawę autotune'a przemilczę, oczywiście najlepszy kawałek to "Nagapiłem się" a zwrota Małpy jest genialna. Jaram się tym kawałkiem od tygodnia (dopiero tydzień temu sprawdziłem płytkę). Nie przepadam za bitami elektronicznymi, wolę sampling. Te bity nie odrzucają, choć wybitnymi bym ich nie nazwał. Całkiem fajny krążek, ale go posłucham, potem się znudzi i zapomnę. Raczej do żadnego kawałka prócz "nagapiłem już nie wrócę.
"Teraz jest cool, luźno, super, bomba, zniszczono powagę..."

50%
50%
 
Posty: 279
Rejestracja: 2010-05-04, 18:28

Postautor: Cali_FCB » 2010-10-10, 18:08

Widzę że jest wiele różnych opinii na temat tego albumu, mnie osobiście przypadł on do gustu. Choć bardzo lubię obu braci to nie liczyłem na wiele, spodziewałem się po prostu dobrego krążka, bez żadnych fajerwerków. A co dostałem? Świetny album, z kilkoma zajebistymi numerami, a resztą bardzo dobrych lub dobrych. Małolat odnotował duży progres zarówno jeśli chodzi o flow, jak i lirykę. Bity z tego co tu czytam wielu osobom się nie podobają, mnie wręcz przeciwne - lubię takie nowoczesne, można powiedzieć bangerowe podkłady. A nie brakuje też naprawdę klimatycznych produkcji jak w genialnym "Nagapiłem się" czy "Co by to zmieniło".

Goście również na plus, Małpa jak zawsze nawinął na bardzo wysokim poziomie (bez wątpienia to przyszłość polskiej sceny), a i chłopaki z Molesty fajnie pojechali. Najlepszy kawałek to "Nagapiłem się" i nikt chyba nie ma co do tego wątpliwości, poza tym najczęściej wracam do "Jestem sam", "Ho[ Hop Robi Dla Mnie" i "Zaalarmuj".

PS. Tytuł płyty to Dziś w Moim Mieście.

Prekursor
Prekursor
 
Posty: 1890
Rejestracja: 2008-03-25, 09:45
Lokalizacja: nie wiem

Postautor: BZL » 2010-10-10, 20:16

Cali_FCB pisze:PS. Tytuł płyty to Dziś w Moim Mieście.


Z rozpędu musiałem to przeoczyć, wielkie dzięki, już poprawiam.

Awatar użytkownika
80%
80%
 
Posty: 1389
Rejestracja: 2009-12-24, 23:26
Lokalizacja: znienacka

Postautor: Bed » 2010-10-14, 22:33

ogólnie płytka na plus. Zdecydowany atut jej to featy które są na dobrym poziomie.
Witam Was w rzeczywistości

Awatar użytkownika
50%
50%
 
Posty: 481
Rejestracja: 2010-10-14, 22:26
Lokalizacja: Tomaszów Maz.

Postautor: Qwanell » 2010-11-03, 00:48

Zajebisty album, chyba tylko gluchy nie dostrzeze techniki Pezeta, ktory obecnie nie ma sobie chyba rownych w tym, sklada rymy genialnie, Malolat uzupelnia to zajebistym glosem, swietnie to sie komponuje z jego flow. Podklady nowoczesne, wiec nie dziwie sie, ze ludzie narzekaja, pewnie wiekszosc liczyla na chujowe sampelki ostra, naszczescie bracia poszli po rozum do glowy i wyszedl mega dobry album, nowoczesny, jednoczescie czuc w nim zajawke pezeta z lat "muzyk..." i malolata z albumu z ajronem. Props. Jaram sie!
Qwanell

 

Postautor: Moro » 2010-11-03, 12:55

Plyta w plyte, niektorzy narzekaja na bity ze sa tragiczne. Ja tam uwazam ze takie newschoolowe sa w pyte :D. I moze bede jakims odmiencem ale wedlug mnie Malpa jakos sie zregresowal. Wogole mi sie nie podobala jego zwrota. W przeciwienstwie do VNM'a. Chyba pierwszy raz slyszalem u niego na featuringu by sie nie chwalil jakie to ma kozackie flow :P. A sprawa z Auto-Tunem... Pezet w wywiadach mowil ze dla niego najlepszym raperem jest Jay-Z i czesto sie nim inspiruje. A powiazac Auto-Tune'a z trackiem Jaya - D.O.A. to troche nie tego :D To tylko taka dygresja, mi ten motyw nawet pasuje. Cala produkcja jak najbardziej na plus, znajduje sie poki co w top 5 najlepszych albumow tego roku. Najlepsze tracki to Zaalarmuj (Big L :D), Dzis w moim miescie, Jestem Sam & Dopamina. h5

50%
50%
 
Posty: 271
Rejestracja: 2010-10-14, 22:19
Lokalizacja: Białystok

Postautor: Drozdu » 2011-01-14, 20:10

Mnie w przeciwieństwie do Ciebie zwrota Małpy bardzo się podobała, nawet bardziej od wersów Pezeta I Małolata
Obrazek

Awatar użytkownika
80%
80%
 
Posty: 1146
Rejestracja: 2009-04-14, 11:30
Lokalizacja: Wrooclyn

Następna

Wróć do Polskie Recenzje

cron